333
komentarzy

Teatr Dźwięku ATMAN

Atman oznacza w sanskrycie oddech. Termin ten używany jest w hinduizmie na określenie duszy, która podlega prawu karmy i jest afirmacją boskości na płaszczyźnie mikro- i makrokosmosu.

Teatr Dźwięku ATMAN zaczerpnął z Dalekiego Wschodu nie tylko terminologię, ale przede wszystkim szerokie spektrum instrumentariów. Zespół w swojej całej twórczości korzystał z takich instrumentów, jak trzcinowe i bambusowe flety indyjskie, tybetańska trąba dun’g, obój shannai, sitar, gongi indyjskie czy nawet tybetańskie młynki modlitewne. Używano także instrumentów mających swój rodowód z innych
części Azji, a także z Europy i Australii.

TD ATMAN został założony w Krakowie w 1975 roku przez Marka Styczyńskiego i Jacka Zadorę. Grupa miała charakter otwarty, dlatego też do podstawowego składu: Marek Styczyński, Piotr Kolecki, Marek
Leszczyński dołączały osoby, które zainteresowane były plastyką i tańcem.

W latach 1982-1998 TD ATMAN zagrał ponad 350 koncertów w rozmaitych europejskich krajach. Zespół wykonywał muzykę określaną jako psychodeliczny folk. W 1998 roku działalność grupy została zakończona, a muzycy grają w dwóch oddzielnych projektach muzycznych: Karpaty Magiczne oraz Pathman.

Jednym z utworów na płycie „Tradition” wydanej w 1999 roku jest „The Talking Meadow (story)”. Wpisuje się on w koncepcję płyty, która posiada atmosferę „mistyczną”, nawiązującą do duchowości
związanej z pierwotnością i rytualizmem.

Utwór można podzielić na dwie części. W pierwszej z nich, dźwięki przelewają się po nieograniczonej płaszczyźnie, dość leniwie i oszczędnie, niczym gęsta farba olejna tworząca nieregularne zacieki i przypadkowe plamy. Nie jest konieczne dopatrywanie się tu jakiejkolwiek spójności i myślenie kategoriami odwołującymi się do koherencji. Wystarczy uczestniczyć w muzycznym „dzianiu się”. Po
jakimś czasie utwór nabiera miarowego i szybszego tempa, nagle wpadając w głębszy ton, dzięki ghatam. Pojawiają się pojedyncze kształty oparte na odrębnych muzycznych impresjach tworzonych przy użyciu cymbałów polskich.

Tak przemawia łąka, symbol nieokiełznanej natury: za pomocą rozmaitych środków wyrazu, sobie tylko właściwych. Tworzy konstrukcje katedralne, niezbywalne, obfite w symbolikę, ale przemawiające również wprost. Zanurzenie się w jej historię jest proste, właściwie instynktowne i oczywiste. Lecz jak ją czytać i czy w ogóle możliwe jest wydobycie z tej historii praprzyczyny, arche? Opowieść łąki można odebrać w sposób racjonalny (ale czy oznacza to: całościowy?) lub w sposób intuicyjny (lecz jak pozasłownie przekazać treść?). Trudno jest odpowiedzieć na takie pytania, szczególnie bez odwołania się do kategorii dualizmu. Niech przemówi zatem muzyka, znosząca ten dysonans.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=A3IKR2GZKxI[/youtube]

Katarzyna Fąfara