Stardust Memories - Tension
komentarzy

Stardust Memories – Tension (Stork Tapes; 2015)

Osoby, które zetknęły się z minialbumem grupy Stardust Memories wydanym w roku 2012, z pewnością pamiętają liczne pozytywne recenzje pojawiające się w tym okresie w mediach internetowych, mimo że EPka stanowiła jedynie zbiór coverów. Na łamach Magnetoffonu pisałem wówczas, że dzięki potężnej ingerencji w formę poszczególnych piosenek, stały się one odważnymi interpretacjami w klimatach rockowo-bluesowych sięgających do lat ’60. Materiał autorski potwierdza ten kierunek, ale znacząco go poszerza. Wsłuchując się w album Tension odczuwamy liczne nawiązania do stylistyki folkowej czy country. To co przykuwa uwagę to bogate aranżacje i instrumentarium wykorzystujące między innymi kontrabas, skrzypce, a przede wszystkim mandolinę. Warto było zaczekać trzy lata aby móc cieszyć się tak solidnie przygotowanym materiałem, który nie został stworzony w pośpiechu, ani pod dyktando jakiegokolwiek wydawcy. Zespół przygotował swój debiut własnym nakładem, posiłkując się zbiórką funduszy na portalu crowdfundingowym. Coraz wyższy poziom premier ukazujących się w ten sposób, tylko potwierdza siłę i zasadność tego zjawiska.

Album rozpoczyna krótkie „Intro” ukazujące różnorodność instrumentarium i będące czymś w rodzaju próby zespołu strojącego się przed ważnym koncertem. Nie ma w tym wiele przesady, gdyż sposób w jaki materiał został wyprodukowany i zmasteringowany – nadaje całości brzmienia nie do końca czystego i bardzo dynamicznego.  Tu należą się ukłony w stronę Jacka Gawłowskiego. Wsłuchując się w momenty, kiedy milkną instrumenty, lub też następuje znacząca zmiana rytmu, usłyszeć można emocjonalne okrzyki perkusisty. Wyraźnie słychać to np. w utworze „Żebro”, kiedy po partii jazgotliwie narastającej gitary i mandoliny, ponownie z marszowym tempem wchodzi na pierwszy plan Olek Orłowski. Dynamiczne podejście do budowania kompozycji podkreślają głębokie i mocno zaznaczone linie basów oraz umiejętnie stosowane pogłosy. Sztandarowym przykładem może być kompozycja „City of night” z mocnym przybrudzonym wokalem  Maćka Bąka. Szorstkie brzmienie gitar w końcówce, a także pięknie korespondujące z pierwszą linią, schowane w tle okrzyki Magdy Nowakowskiej przyprawiają o ciarki. Jest soczyście, amerykańsko i lekko w stylu retro, a do tego nocne włóczęgostwo ulicami miasta w warstwie lirycznej świetnie pasuje do klimatu kompozycji.

Wspomniałem na początku o znaczącym udziale mandoliny w kontekście całego albumu i warto ten wątek rozwinąć. Cztery pary szarpanych strun stanowią bazę i w większości prowadzą całe linie melodyczne na Tension. Kompozycje zaczynają się spokojnie, pozostawiając Arturowi Hołuszko więcej przestrzeni, a następnie robi się znacznie bardziej dynamicznie i hałaśliwie, ale mandolina wciąż stanowi jeden z filarów. Wystarczy posłuchać „Wishlist” czy też energetycznej kompozycji „Less”. Muzycy od początku do samego końca poszukują sposobów na interesującą fuzję instrumentów akustycznych i elektrycznych, a wszystko spaja w bardzo mocny wokalny sposób Magdalena Nowakowska. Nieliczne momenty stagnacji twórczej i kilkusekundowe partie, które można uznać za nieco nużące – dostrzec można przy pierwszy, drugim odsłuchu, później jednak stają się całkowicie bez znaczenia. Szalę na korzyść debiutu Stardust Memories przeważają momenty porywające, które można wyliczać bez końca. Zachwyca sposób w jaki melodie się rozwijają i ewoluują, to jak budowane są emocje za pomocą wokali w balladzie „January”, czy też chórków w „Forget the future”. To co zespół osiągnął po pierwszej minucie – drugiej z wymienionych piosenek – jest absolutnym majstersztykiem.

Z pewnym smutkiem obserwuję stosunkowo słaby odzew recenzentów i mediów internetowych w dwa tygodnie po premierze Takiego albumu. Miejmy nadzieję, że wiatr powieje jeszcze mocniej, bowiem Tension to płyta niezwykła jak na współcześnie obserwowane trendy krajowej alternatywy. Z trudem odszukuję w pamięci ostatnich dwunastu czy nawet dwudziestu czterech miesięcy, polską premierę, która posiadałaby taki charakter. Ciekawe aranżacje, wzorowa produkcja i perełki takie jak „City of night” czy „Forget the future”, z automatu powinny zagwarantować grupie pojawienie się w większości podsumowań i zestawień obejmujących najciekawsze zjawiska muzyczne roku 2015.