sd_fest_13_papier1
komentarzy

Soundrive Fest – podsumowanie

Tegoroczna edycja Soundrive Festival już za nami. Wczorajsze koncerty iamamiwhoami oraz grup z projektu Stage Europe Network zakończyły trzydniowe święto muzyki alternatywnej w Gdańsku.

Ostatniego dnia na scenie Soundrive brylowali głównie polscy artyści, znalazły się natomiast wyjątki od tej reguły, tj. francuskie Ulster Page oraz The Sweet Release of Death – trio z Rotterdamu. Występ wspomnianego Ulster Page był grungową ucztą dla fanów Seattle Sound z lat 90. Chłopaki próbowali wykrzesać iskrę szaleństwa z zmęczonej już publiczności i trzeba przyznać, że całkiem nieźle sobie z tym poradzili. Na scenie pojawił się również lokalny akcent w postaci Enchanted Hunters, którzy swoim leniwym, folkowym brzmieniem usiłowali rozkołysać publikę. Tymczasem do największego szaleństwa pod sceną doprowadziła szwedzka artystka z projektem iamamiwhoami. Charyzmatyczna frontmenka tworzyła prawdziwe widowisko energicznie poruszając się na scenie, korzystając z rekwizytów i wychodząc do publiczności. Jonna Lee trzymała publiczność w garści i doskonale zdawała sobie z tego sprawę.

Soundrive Festival okazał się strzałem w dziesiątkę i, jak się okazało, wszelkie wątpliwości i obawy opuściły uczestników festiwalu zaraz po pierwszych występach. Od strony organizacyjnej impreza przebiegała bez zarzutu, wszystkie koncerty odbywały się bez opóźnienia, w każdym momencie można było skorzystać z miasteczka festiwalowego zapełnionego pufami do siedzenia, czy budkami z jedzeniem. Zasmucała jedynie frekwencja, bowiem podczas niektórych koncertów pod sceną stała zaledwie garstka największych fanów. Być może jest to kwestia takiego, a nie innego systemu sprzedaży biletów, niemniej jednak należy liczyć, że przyszłe edycje dojdą do skutku i ponownie będzie można zaspokoić głód muzyki alternatywnej i (jeszcze) nieznanej dla szerszej publiczności.