Semantyka Cisza
komentarzy

Semantyka – Cisza (self-release; 2015)

Kiedy pomyślę o alternatywnych muzycznych triach, to wyobraźnia dopuszcza do moich uszu głównie skojarzenia z mocnym gitarowym graniem. Kiedy spoglądam na łódzkie podwórko, to przychodzi mi na myśl trzyosobowy skład Little White Lies, który jakiś czas temu rozszerzył formę duetu dorzucając do działalności studyjnej i koncertowej żywą perkusję, co zresztą było bardzo słuszną decyzją. W przypadku młodego, łódzkiego projektu Semantyka mamy do czynienia z triem, które świadomie rezygnuje z perkusji i drapieżnych brzmień aby skupić się na tekście i zatopić słowa w pięknych – prowadzonych głęboką linią basu Maćka Matuszewskiego – melodiach podszytych elektroniką. Na przestrzeni niespełna trzydziestu minut, którymi wypełniony został mini album Cisza, grupie udało się zmieścić sporo tekstu, który w sposób poetycki, a chwilami niepokojący, mąci tytułową ciszę bardzo skutecznie. Poznając kolejne historie układane przez wokalistkę Alicję Migdę, z szeptanych wokali, upewniamy się, że nie ma mowy o jakiejkolwiek afonii, a tytuł krążka w zamyśle artystów powinien pozostać niezachwiany prostymi skojarzeniami. W przypadku Semantyki należy szukać ich zdecydowanie głębiej.

Semantyka koncert w Kinie Bodo (Łódź)

Poszukiwania wśród słów ukierunkowują raczej na osobiste emocje i przemyślenia, niż wydumane filozoficzne poziomy. Liryczna stylistyka albumu otwiera tego typu furtkę nieco szerzej, ale proporcje pozostają niezachwiane. Na pozór znajome wątki, wyrażane z pewną dozą przekory, bólu, bezsilności, zyskują na znaczeniu i co bardzo istotne świetnie wtapiają się w aranżacje poszczególnych utworów. Te z kolei nie należą do bardzo rozbudowanych, wymykają się rockowej konwencji i przybierają bardzo estetyczną formę. Stopniują emocje i oczywiście doskonale gospodarują przestrzeń dla wokali. Idealnie sprawdza się tu, często używane przez Bartka Waglewskiego określenie – „higiena ucha”. Muzycy zadbali o nią w stopniu najwyższym. Wyraziste brzmienie gitary Filipa Żaronia, nadaje kompozycją przejrzystości, koresponduje z bitem i brzmieniem syntezatora. Utwory z jednej strony naznaczone cierpkim wokalem, dzięki warstwie instrumentalnej pozostają zadziwiająco lekkimi.

Semantyka

Z całą pewnością Cisza to album dla koneserów dobrze napisanych i nieco tajemniczych piosenek, do których chce się wracać ponownie. Ponadto to płyta dobrze wyprodukowana, za co odpowiada Damian Popławski. Poznając Semantykę bliżej, bardzo cieszy mnie, że trójka przyjaciół z Łodzi sięga po estetykę muzycznej alternatywy, ale nie tę najbardziej pospolitą, że jest w tym chęć eksperymentowania i oddalenia się od utorowanych ścieżek. Ich Cisza „trzeszczy” ale też „niepokój wycisza”. Polecam!