Richard Bona
komentarzy

Richard Bona (Łódź, Wytwórnia, 11.10.2013)

W piątkowy wieczór, w łódzkiej Wytwórni wystąpił jeden z najbardziej rozpoznawalnych i utalentowanych basistów na świecie – mowa o pochodzącym z Kamerunu, multiinstrumentaliście i wokaliście Richardzie Bona. Od premiery debiutanckiego krążka w roku 1999, Bona z coraz większymi sukcesami koncertuje na całym świecie i chętnie wraca także do Polski. Łódź to jedno z pięciu miast, które artysta odwiedził przy okazji promocji płyty Bonafield. Na liście występów znalazły się także: Bielsko-Biała, Poznań, Warszawa i Wrocław.

Tuż po godzinie dwudziestej, przed publicznością pojawił się Marcin Kydryński – wcielił się w rolę konferansjera, by w kilku słowach zapowiedzieć występ czarnoskórego basisty. Padły ciepłe słowa uznania dla dotychczasowego dorobku artystycznego Kameruńczyka, ale nie zabrakło także wspomnień związanych z polskimi akcentami. Kydryński przypomniał wspólne muzyczne dokonania Richarda Bony wraz z Anną Marią Jopek i Markiem Napiórkowskim. Po krótkiej chwili i gęstych oklaskach – szybkim krokiem – na scenę wkroczył pięcioosobowy zespół, padło krótkie „Dzień Dobry Polska” i wybrzmiały pierwsze dźwięki gitary basowej. Podczas wieczoru dominowały kompozycje z ostatniego albumu artysty, ale nie zabrakło też kilku wspomnień jak choćby – „Please Don’t Stop” z doskonałej płyty Tiki. Tradycyjnie w przerwach pomiędzy utworami, wokalista żartował i zabawiał publiczność przeróżnymi historiami. Pojawiły się wyrazy uznania dla tradycyjnej polskiej kuchni i słynne już słowa „I’m from Pipidówa”.

Muzycznie była to uczta doskonała pod każdym względem. Zarówno w kompozycjach delikatniejszych, jazzujących jak i w bardziej rytmicznych, tanecznych czuć doskonałe zgranie i warsztat instrumentalny wszystkich muzyków. Eksperymentują, improwizują i przede wszystkim bawią się dźwiękiem na scenie. Emanują przy tym niezwykłą, pozytywną energią, która i tym razem udzieliła się entuzjastycznie reagującej publiczności już od pierwszych minut. Z każdą kolejną kompozycją widzowie tylko czekali na słowa Bony, który w końcu zachęcił ich do opuszczenia miejsc i do zaprezentowania swoich tanecznych umiejętności pod sceną. Od tego momentu zgromadzona w Wytwórni publiczność podziwiała koncert na stojąco, włączając w to dwa fenomenalne bisy.

Poniżej wybrana fotorelacja z piątkowego koncertu: