5e94a2566284fcd86cd9bef9cf93fc3d-576x427
komentarzy

Primal Scream – relacja z koncertu

Wielbiciele tej legendy brit-popu nie byli rozpieszczani dużą ilością ich koncertów w Polsce. Szczęśliwcy załapali się na występ na Offie w 2011 roku, po dwóch latach udało im się dotrzeć do gdańskiej, stoczniowej przestrzeni – Klubu B90 i…jak zawsze nie zawiedli.

Występ Szkotów poprzedzony był supportem w postaci trójmiejskiego akcentu – zespołu The Shipyard. Artyści zaprezentowali materiał z ich nadchodzącego albumu oraz kawałki pochodzące z debiutanckiego wydawnictwa grupy – „We Will Sea”. Pełnym intymności utworem „Downtown” sprawnie wprowadzili uczestników wydarzenia w nastrój wieczoru.

Natomiast to szkocka fala alternatywnego rocka zgromadziła fanów z całego Polski w B90. Swój występ rozpoczęli ostrożnie, wprowadzając stopniowo kawałki z najnowszego „More Light”. Zaczęli od „2013”, na co zebrana pod sceną publiczność zareagowała salwą oklasków. Pełen swobody, bez dozy gwiazdorstwa, lecz z charakterystycznym dla niego luzem, Bobby Gillespie momentalnie zmniejszył dystans między fanami, a grupą. Przybijał piątki, żartował, a zespół solidarnie mu wtórował, pokazując tym samym wielką klasę.

Primal Scream zaprezentowało głównie swój najnowszy materiał, ale nie zabrakło też kilerów koncertowych w postaci „Country Girl” i „Accelerator”, podczas których fani wylewali siódme poty tańcząc i wyśpiewując tekst z zespołem. Ogromna charyzma wokalisty oraz charakterystyczne „różki” na głowie Gillespiego na zawsze pozostaną w pamięci klubu i zebranych fanów. Wieńcząc występ porywającym „Rocks” wzbudzili wielką euforię, jednak to każdy oczekiwał powtórnego wyjścia na scenę artystów i, rzecz jasna, usłyszenia „Higher Than the Sun”.

Ten trwający niespełna 30 minut bis udowodnił zebranym w Klubie B90, że choć czasy świetności i popularności grupy już minęły, to poziom koncertów wciąż pozostaje niezmienny. Trzeba przyznać, że O sukcesie całego wydarzenia świadczy nie tylko reakcja widzów, ale też zachowanie samego Gillespiego. Pełen entuzjazmu rozdawał kostki gitarowe, a uśmiech do końca wieczoru nie schodził mu z twarzy, a tym samym – uczestnikom tego eventu również.