medium_news_header_5453
komentarzy

Nosowska.zip – relacja z koncertu

Na polskiej scenie muzycznej znajduje się grupa artystów nietykalnych. Objęci pewną aurą, uwielbiani zarówno przez fanów, jak i przez krytyków. Nieprzypadkowo do grona takich artystów zdecydowanie należy Kasia Nosowska, bowiem z każdym nowym projektem, z każdą trasa koncertową tworzy zupełnie nową, intrygującą historię.

Regułę tę potwierdza solowa trasa Nosowska.zip, która obejmuje serię trzynastu koncertów, począwszy od Gorzowa Wielkopolskiego do samych Katowic. Swoją szansę na zapoznanie się z jej nowym projektem wykorzystałam podczas wczorajszego koncertu artystki w gdyńskim klubie Ucho. Poprzedzająca występ Nosowskiej grupa Fismoll doskonale sprawdziła się w roli suportu. Eteryczne, wysmakowane kawałki wprowadziły widzów do magicznej krainy prowadzonej przez Arkadiusza Glenska. Wyśpiewane szeptem piękne kompozycje sprawiły, że w klubie zapanowała iście rodzinna, ciepła atmosfera.

I choć występ grupy Fismoll olśnił widzów Ucha, to nadejście Nosowskiej przyspieszyło tętno wszystkich zgromadzonych. Wokalistkę Hey udało mi się widzieć już wielokrotnie, w różnej formie i formule. Jednak podczas Nosowska.zip miałam szansę usłyszeć prawdziwy przekrój jej solowych dokonań. Począwszy od „puk.puk” i legendarnego „Jeśli wiesz co chcę powiedzieć”, po jej najnowsze dzieło „8” wraz z przejmującym „Daj spać!”. Setlista ułożona w chronologicznym porządku pozwoliła dostrzec rozwój Nosowskiej i zmieniające swoje znaczenie teksty utworów. Drum’n’bassowa „Milena”, stricte elektroniczny „Przebijśnieg” i stonowane „Unisexblues” podczas jednego występu ukazują niebywałą wszechstronność i swobodę w istnym żonglowaniu gatunkami.

Nie obyło się tez bez zaskoczeń. Psychodeliczna, z hałaśliwymi klawiszami „Nomada” była alternatywą do pierwotnej wersji utworu. W podobnym klimacie zagrano ponadto cover Davida Bowiego „Let’s Dance”, który zwieńczył się noisowym popisem zespołu. Pomimo krótkiej konferansjerki Kasi, zgromadzona publiczność z absolutna aprobatą oklaskiwała zespół na długo po ich zejściu ze sceny. I zdecydowanie nie bez powodu.

Tags: