mouseonthekeys2
komentarzy

Mouse On The Keys – Niech Tymański też nas posłucha

Kilka tygodni temu japoński zespół Mouse On The Keys zagrał w Krakowie. Podczas koncertu emocje sięgały zenitu, klub był wypełniony po brzegi, wszyscy chcieli być jak najbliżej sceny i chłonąć klasyczno-postorockowo-jazzową atmosferę. Jako jedyny portal mieliśmy okazję porozmawiać z zespołem jeszcze w trakcie trwania europejskiej trasy. Specjalnie dla magnetoffonu – Akira Kawasaki, Atsushi Kiyota, Daisuke Niitome i Jun Nemoto w rozmowie z Marceliną Paul i Marcinem Niewiedziałem.

Kraków był jednym z trzech polskich miast, które znalazły się na Waszej mapie koncertowej. Jak się wam podobało? Mieliście w ogóle czas na zwiedzanie?

Daisuke: Z pewnością Kraków był jednym z najpiękniejszych miast, w jakich mieliśmy się okazję zatrzymać. Niestety nasz czas był na tyle ograniczony, że przespacerowaliśmy się tylko po ścisłym centrum, choć to w zupełności wystarczyło, żeby zauroczyła nas niesamowita atmosfera tego miejsca. A klub Re to bardzo ciekawe miejsce na koncert.

No właśnie, jak czuliście się po występie? Publiczność była totalnie oszołomiona waszym koncertem!

Atsushi: Ten wieczór był świetny, publiczność była bardzo blisko i przez to my również czuliśmy się zainspirowani jej obecnością.

Który z klasycznych lub jazzowych muzyków, zespołów najbardziej was inspiruje? 

Akira: Na naszą muzykę przede wszystkim wpływają: Maurice Ravel, Claude Debussy, Igor Stravinsky, John Coltrane, Allan Holdsworth, Bad Brains, Burt Bacharach, Don Caballero, Ian O’Brien, Ryuichi Sakamoto, Akira Ifukube… jest tego trochę.

Kiedy obserwuje się scenę muzyczną, można odnieść wrażenie, że nie ma już na niej nic świeżego i wtedy pojawia się zespół taki jak Mouse On The Keys. Zdajecie sobie sprawę z waszej wyjątkowości?

Akira: Zawsze chciałem, żeby muzyka, którą tworzę podobała się przede wszystkim mnie. To naprawdę niesamowite, że znajdują się ludzie, którzy czują to samo i chcą docenić to, co robimy.

A czy w Japonii jesteście równie uznani jak poza nią? Pytamy o to, ponieważ w Polsce wszystko, co wywodzi z waszej kultury jest wciąż trochę egzotyczne i może nawet tajemiczne, oczywiście z pozytywnym znaczeniu tych słów.

Daisuke: Od 2006 roku udało nam się wydać dwie płyty, wystąpić w wielu miastach i zagrać na kilku większych festiwalach w naszym kraju.  Myślę, że stajemy się tu po trochu coraz bardziej rozpoznawalni. Oczywiście zależy nam również, żeby nasza muzyka trafiała do coraz szerszego grona odbiorców za granicą.

Jak to się stało, że Polska stanowiła część waszej trasy koncertowej?

Daisuke: Cała trasa została przygotowana przez nasze europejskie wydawnictwo Denovali Records. Pamiętam, że od dłuższego czasu otrzymywaliśmy od nich informacje, że polskie kluby są nami bardzo zainteresowane i że polscy słuchacze znali dzięki Internetowi naszą muzykę jeszcze zanim wydaliśmy pierwszą płytę! Jak się okazało, było w tym wiele prawdy. Na naszych koncertach w polskich klubach zjawili się ludzie doskonale znający materiał. Kompletnie się tego nie spodziewaliśmy.

Macie muzyczne wykształcenie?

Wszyscy: Nie!


Co dzieje się teraz z Nine Days Wonder? Ta kapela jest ważna i znana nie tylko w Japonii.

Akira: Nine Days Wonder wciąż istnieje jako solowy projekt Kensuke Saito pod nową nazwą 9nw. Odszedłem z tego zespołu z wielu różnych powodów. Wtedy też postanowiłem założyć Mouse On The Keys.

Czy kiedykolwiek słyszeliście polskich artystów jazzowych lub yassowych, na przykład Leszka Możdżera lub Tymona Tymańskiego? Jeżeli nie, polecamy ich z czystym sumieniem, może się wam spodoba: )

Jun  Nemoto (nieregularny członek zespołu grający na saksofonie):  Totalnie szokujące były dla mnie nagrania Zbigniewa Namysłowskiego z lat sześćdziesiątych. W tym samym czasie amerykańskie wydawnictwo jazzowe Blue Note prezentowało zupełnie inne rzeczy, na tle których muzyka Namysłowskiego brzmiała niezwykle oryginalnie. To granie jest co prawda inne na przykład od Erica Dolphy’ego, ale o równie niespotykanym brzmieniu – mimo upływu lat wciąż brzmi świeżo.

Polski jazz lat siedemdziesiątych kierował się już w stronę funku czy fusion i to z niewyobrażalnym tempem i zacięciem. Swoją drogą album Seant Andrzej Trzaskowski Sextet również pozostawił we mnie bardzo ważny muzyczny ślad. Do tego projektu dołączył Ted Curson ze Stanów Zjednoczonych i tchnął w tę muzykę nową energię.

Słuchałem również trochę polecanego przez was Tymańskiego i Możdżera i okazuje się, że w Polsce  jazzowe produkcje są wciąż na najwyższym poziomie. Mam nadzieję, że  oni również będą mieli okazję posłuchać Mouse On The Keys.

Cóż, jestem piosenkarzem, tekściarzem i saksofonistą, który ma totalnego bzika na punkcie tej samej muzyki, co wy i głównie na niej się wychowywał. A teraz wykonuje swoją pieprzoną pracę tak dobrze, jak tylko potrafi. Na myspace możecie posłuchać zespołów hununhum i Z, w których gram na stałe.

Mam nadzieję, że niedługo będę miał okazję wyjechać z Mouse On The Keys w ich kolejną europejską trasę i zagrać ten materiał na żywo.

Gdy gracie, zabieracie nas w podróż do różnych miejsc na świecie. Słychać w waszej muzyce trochę Nowego Jorku, Islandii, czasem nawet Francji, choć wciąż pozostajecie sobą i nikogo nie naśladujecie. Z różnych stylów bierzecie to, co najlepsze – jak wam się udaje zachować harmonię wyrazu?

Akira: Japończycy tworzą swoją kulturę przez importowanie i absorbowanie (muzyki, jedzenia, dóbr i innych zagranicznych produktów) w unikalny sposób, dzieje się tak pewnie dlatego, że jesteśmy wyspą. Dorastaliśmy słuchając zachodniej muzyki, japońska czy azjatycka nie towarzyszyła nam tak często. Nasz styl powstał z dźwięków, które wybraliśmy z otoczenia, bo się nam spodobały.

Jakie macie plany muzyczne na najbliższą przyszłość?

Na pewno zamierzamy ponownie ruszyć w europejską trasę, prawdopodobnie w okolicach października. Wydamy również płytę końcem roku, lub zaraz na początku kolejnego. Chcemy również odwiedzić Polskę i, miejmy nadzieję, Kraków, więc miejcie na uwadze zapowiedzi koncertowe, bo na pewno się gdzieś tam przewiniemy.

Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Marcelina Paul i Marcin Niewiedział