8550b4ba
komentarzy

Mount Eerie – Pre-Human Ideas (P.W. Elvrum & Sun; 2013)

Phil Elvrum w 2009r. potłukł mi głowę zderzeniem field recordingowych ambientów o tematyce deszczowo-górskiej z ciężkim,blackmetalowym brzmieniem siekących jak brzytwy gitar,którym akompaniował jak zwykle eteryczny, odrealniony wokal powyższego jegomościa. Płyta w każdym calu doskonała, idealnie wyważona pod względem lekkości i ciężaru. Mimo, że stutonowe działa w postaci ocierających się wręcz o noise ścian gitar cięły dotkliwie, niesamowity chłód kompozycji spokojnych,  niemal w całości akustycznych wyważały album tak inteligentnie i świadomie, że z podziwu nie wychodziłem przez jakieś pół roku.

Elvrum uraczył nas w zeszłym roku płytą, złożoną z demówek, odrzutów i przearanżowanych rzeczy stworzonych podczas trasy koncertowej, granej z muzykami sesyjnymi w 2012r. Część rzeczy jest znana z winylowych, siedmiocalowych singli, część to starsze rzeczy, ale po raz pierwszy przemielone przez komputer (Elvrum słynie z tego, że używa wyłącznie sprzętu analogowego). Perwersyjnie brzmią zdehumanizowane wokale na tle ascetycznych, leniwych kompozycji, nie raz masakrujące wcześniej już poznane wersje (No Inside, No Out). Ci, którzy wychowali się na poprzednim projekcie Elvruma – The Microphones – zadowoleni będą bardzo nośnymi grzmotami, występującymi w kilku momentach.

Phil, mimo, że zafascynowany elektroniką, a zwłaszcza staruteńkimi MIDI, nie zapomina o swoich korzeniach, a Ci, którzy zarzucają mu, że jego miejsce jest w lesie z akustykiem na kolanach, mruczącego pod nosem swoje niemal rytualne inkantacje, obywatel częstuje ironicznym uśmiechem. Polecam przesłuchanie materiału kilkakrotnie, od deski do deski. Dużo niespodzianek, dużo sprawdzonych patentów, stara dobra szkoła, w której zatrudniono parę dodatkowych rzeczy i ludzi. Wszak pojawia się też kobiecy wokal.

Interesująca podróż po nowych włościach frontmana Mount Eerie, który mimo zdigitalizowania brzmienia, nadal stare zabawki eksponuje tym, co go lubią i słuchać będą. Ja na przykład wciąż poznaję tą płytę, co dzień od nowa.