Juan Atkins
komentarzy

Juan Atkins – Ojciec techno tylko dla magnetoffonu

Juan Atkins po swoim występie w Warszawie 22 maja spotkał się z Marcinem Krupowiczem, żeby odpowiedzieć na kilka pytań. Zapraszamy do zapoznania się z sylwetką tego wyjątkowego artysty oraz wywiadem przeprowadzonym tylko dla magnetoffonu.

Juan Atkins jest żywą legendą. Artystycznie aktywny od prawie trzydziestu lat, jest nieprzerwanie jedną z najważniejszych postaci muzyki elektronicznej. Bardzo słusznie uważa się go za twórcę gatunku Techno. W uznaniu jego zasług, nazywa się go wręcz „ojcem chrzestnym” tej muzyki. Jego działalność utorowała drogę całej rzeszy producentów z Detroit. Tym samym tacy twórcy jak Jeff Mills, Carl Craig, Robert Hood, Stacey Pullen, Kenny Larkin, Blake Baxter, Moodymann, Mike Banks, czy Drexciya, artystycznie byli i są wielkimi dłużnikami Atkinsa. Z resztą nie tylko oni. Cały świat muzyki tanecznej zawdzięcza mu bardzo wiele.

Atkins urodził się w Detroit w 1962 roku. Dorastał w erze soul z pod znaku Motown. Jednak lata siedemdziesiąte były nie tylko czasem muzycznej rewolucji. Przez tę i następną dekadę, Detroit ulegało ogromnym przekształceniom gospodarczym i społecznym. Upadający przemysł samochodowy, znacznie przyczynił się do obniżenia statusu materialnego mieszkańców Motor City. Jednak niezależnie od wszechobecnego kryzysu i marazmu, Detroit nadal było miastem muzyki. Atkins, wychowany na miksach dj’a Kena Colliera i audycjach radiowych dj’a Electrifyin’ Mojo, zafascynowany był muzyką funk, z jednej strony, a kraut-rockiem i muzyką syntezatorową z drugiej. W czasach wszechobecnego disco, Detroit było miejscem w którym ta muzyka nie zdobyła popularności. Brzmienie Detroit Techno jednoznacznie wypływa z funku, z dokonań takich artystów jak Prince, Parliament, Funkadelic, czy Sly & The Family Stone. Disco panowało w Chicago, dlatego House stylistycznie odbiega od brzmienia Detroit Techno.

Atkins odebrał solidną edukację od Electrifyin’ Mojo. Uwielbiał funk i nawet  jako nastolatek grał w amatorskich zespołach, najpierw na perkusji, a potem na gitarze basowej. Jednak gdy poznał dokonania wykonawców takich jak Kraftwerk, Giorgio Moroder, czy Telex, porzucił akustyczne instrumenty na rzecz maszyn cyfrowych. Brzmienie syntezatorów, automatów perkusyjnych i sekwencerów zdefiniowało dokonania pierwszego muzycznego projektu Atkinsa. Cybotron był duetem, w którym Juan połączył siły z innym elektronicznym maniakiem, Rickiem Davisem. Pierwszy singiel Alleys Of Your Mind ujrzał światło dzienne w 1981. Dużą popularnością cieszył się drugi singiel Cosmic Cars. Natomiast trzeci singiel, Clear, uchodzi dzisiaj za pierwszy utwór Detroit Techno. Album długogrający zatytułowany Enter został wydany w 1983 roku i ugruntował pozycję zespołu, jako jednego z najważniejszych wykonawców muzyki electro. Sukces nie uchronił jednak grupy przed rozpadem, który nastąpił tuż po wydaniu płyty. Davis chciał grać muzykę zorientowaną bardziej popowo i rockowo, Atkins chciał kontynuować drogę obraną przy tworzeniu Clear. Dlatego odszedł z Cybotron i już solowo, jako Model 500, stworzył Techno.

Druga połowa lat osiemdziesiątych to klasyczne już dzisiaj wydawnictwa Model 500, takie jak: Night DriveNo UfO’sSound Of StereoOff To BattleThe Chase, czy Ocean To Ocean. Wszystkie te singlowe utwory wydane zostały przez Atkinsa w założonej przez niego wytwórni Metroplex. W tym okresie następuje też wyłanianie się lokalnej sceny Detroit. Wielka w tym zasługa Juan, który już na początku tej dekady założył, wraz z poznanymi w liceum kolegami, Derrickiem Mayem i Kevinem Saundersonem, kolektyw dj’ski Deep Space Soundworks. Sukces wydawniczy Atkinsa skłonił jego kolegów do spróbowania swoich sił w produkcji. Sam Juan okazał się niezastąpionym źródłem wiedzy o elektronicznym sprzęcie i procesie tworzenia. Wszyscy z następców Atkinsa wyrobili sobie swój indywidualny styl, a jednak stali się w jakimś stopniu kontynuatorami jego estetyki. May, Saunderson, a później i inni producenci z Detroit zaczęli zdobywać znaczny rozgłos. Narodziła się scena Detroit Techno. Rok 1988 okazał się być przełomowym momentem. Brytyjska Ten Records postanowiła wydać składankę z nową muzyką. Początkowo płyta miała się nazywać The Best Of Detroit House, ale Atkins obstawał przy tym, że jego muzyka to Techno. Dlatego ostatecznie składanka nazwana została Techno! The New Dance Sound Of Detroit. Płyta zaprezentowała nowe brzmienie w Europie. Stary kontynent oszalał na punkcie produkcji z Detroit. Kluby Berlina, Londynu i innych Europejskich metropolii zaczęły tętnić rytmem Techno. Potem dołączyły do nich jeszcze Japonia i Kanada.

Lata dziewięćdziesiąte to kolejne świetne produkcje Model 500, między innymi, genialne albumy Deep Space i Mind And Body oraz rewelacyjny maxi singiel Sonic Sunset. Te produkcje już znacznie większy rozgłos zdobyły w Europie. Wydane w belgijskiej R&S Records, współprodukowane przez mistrza w swym fachu, Moritza von Oswalda, pokazały nowe, bardziej kontemplacyjne oblicze Techno. Ten czas to także wydawnictwa pod nowym pseudonimem. Jako Infinity, Atkins wydaje dla berlińskiego Tresora wiele Ep-ek i dwa albumy. Nowy pseudonim firmuje produkcje bardzo minimalistyczne, ale ciągle charakteryzujące się właściwym Juanowi brzmieniem. Ponad to Atkins wiele podróżuje koncertując jako Model 500 lub grając dj’skie sety pod swoim nazwiskiem.

Mijająca dekada to kontynuacja licznych występów i zasłużony producencki odpoczynek. Pojawiają się co prawda składanki podsumowujące dotychczasową działalność Atkinsa, albo całej wytwórni Metroplex, jednak nowych produkcji jest mało. Na największą uwagę zasługuje wydana w 2005 roku płyta The Berlin Sessions. Nie wymagajmy jednak za wiele od kogoś kto przez ponad dwadzieścia pięć lat był bardzo aktywny koncertowo i wydawniczo.

Jak napisałem na wstępie Juan Atkins to żywa legenda. W sobotę zagościł w naszym kraju po raz drugi. W 2008 roku był gwiazdą festiwalu Creamfields. Zatem set w M25 był rzadką okazją do usłyszenia i zobaczenia legendy. Jako Model 500, Atkins daje porywające koncerty, używając syntezatorów i beat-maszyn jest w swoim żywiole. Jako dj, jest najwyżej poprawny. Ale też nie musi swoimi setami nic nikomu udowadniać. On zawsze, przede wszystkim, był genialnym producentem. To on stworzył gatunek, to on wskazał innym drogę, to on nagrał jedne z najlepszych utworów beatowej elektroniki, jakie kiedykolwiek ujrzały światło dzienne. Dlatego warto było wybrać się na tę imprezę. O czwartej nad ranem, zaraz po jego secie, udało mi się namówić Atkinsa na krótką rozmowę. Wydawał się trochę zmęczony, ale temat początków muzyki Techno ewidentnie go ożywił. Cóż, każdy rodzic lubi opowiadać o swoim dziecku.

Marcin Krupowicz: Juan, właśnie zakończyłeś swój występ. Jakie są twoje wrażenia? 

Juan Atkins: Było świetnie, bardzo podoba mi się w Warszawie.

To był twój drugi występ w Polsce. Co myślisz o naszej publiczności?

Ludzie w Polsce bardzo dobrze znają się na muzyce i widać, że kochają muzykę. Występowanie dla takich ludzi to duża przyjemność.

Mam jedno pytanie, dotyczące samych początków twojej działalności. Uznaje się, że to ty zdecydowanie obstawałeś przy nazywaniu nowej muzyki pochodzącej z Detroit, mianem Techno. 

Tak to prawda, to było jakieś dwadzieścia pięć lat temu.

Zatem, czy można uznać, że nie tylko wytyczyłeś wzory dla nowego brzmienia, ale także stworzyłeś dla niego tę nazwę?

No tak. Nazwa Techno pochodzi oczywiście od słowa „technologia”. Naturalnie to nie ja wymyśliłem słowo „technologia”, ja jedynie zastosowałem je do określenia nowego brzmienia. I z tego co wiem, to byłem jednym z pierwszych, który tak nazywał swoją muzykę.

Dzisiaj mianem Techno określa się przeważnie muzykę klubową. Czy twoja twórczość jest przeznaczona głównie do klubu?

Detroit Techno to muzyka taneczna i głównie słucha się jej w klubie, ale jest wiele utworów techno, które sprawdzają się i w innych warunkach. Tej muzyki można słuchać także w domu, popijając herbatę, czy wino, ze znajomymi, czy z ukochaną osobą (śmiech). Zatem jest to też muzyka przeznaczona do słuchania. Na pewno jest to muzyka głównie taneczna, ale nie nazwałbym jej klubową.

Kiedyś scena Detroit była bardzo zwarta. Związani z nią artyści trzymali się razem. Wiele wczesnych produkcji powstawało na maszynie perkusyjnej Roland 909. Wiem, że na początku mieliście jedno takie urządzenie, które sobie ciągle pożyczaliście.

Tak, to prawda. Ta maszyna ostatecznie trafiła w ręce chłopaków z Chicago. (Derrick May przez pewien czas mieszkał w Chicago. To od niego Frankie Knuckles i Chip-E, dwaj Chicagowscy dj-e i producenci, kupili Rolanda 909. Podobno na maszynie ciągle były ścieżki zaprogramowane przez Atkinsa.) Więc Detroit miało spory wpływ na rozwój Chicago House. Jednak niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę.

A jak jest teraz? Czy nadal tworzycie zwartą grupę? 

Teraz wszyscy bardzo dużo podróżują. Nadal widuję moich przyjaciół, Derricka, Kevina. Po prostu teraz częściej spotykamy się w różnych miejscach na całym świecie. Zabawne jest to, że czasami jesteśmy zabookowani, żeby grać  na jednej imprezie i nawet o tym nie wiemy.

Mam jeszcze dwa pytania dotyczące przyszłości. Pierwsze odnosi się do twoich planów wydawniczych. Czy pracujesz teraz nad jakimś materiałem?  

Niedługo, za parę tygodni, wychodzi nowy singiel Model 500 zatytułowany Objects Flying Identified. Następnie pojawi się album.

Oczywiście w wytwórni Metroplex?

Tak, Metroplex w Ameryce. W Europie odpowiedzialna za te będzie R&S Records.

Drugie pytanie o przyszłe plany dotyczy twojej autobiografii. Słyszałem bowiem, że nosisz się z zamiarem napisania takiej książki lub stworzenia filmu prezentującego twoje życie?

Tak, to prawda. Niewiele mogę na ten temat powiedzieć, ale ciągle nad tym pracujemy. Nie porzuciłem tego pomysłu.

A czy myślałeś już nad tym, jak taki film mógłby się nazywać?

Techno city.

Wobec tego życzę powodzenia w realizacji planów. Dziękuję za wywiad.

Dziękuję.

Rozmawiał Marcin Krupowicz
Tekst Marcin Krupowicz

Tags: