jaakko-front-SCREEN-FIN
komentarzy

Jaakko Eino Kalevi – Jaakko Eino Kalevi [Weird World; 2015]

Pamiętam jeszcze jak dziś ten ciepły wrześniowy wieczór roku pańskiego 2014 – Gdańsk, klub B90, trzecia edycja Soundrive’a. Cóż podkusiło mnie, by zajrzeć na małą scenę, gdzie grał tytułowy JEK – do dnia dzisiejszego nie wiem. Fin o aparycji młodocianego Varga V. z większą dozą bezbronności i łagodności zaskoczył mnie totalnie swoimi oldschoolowymi, płynnie zmieniającymi się, spokojnymi synthpopowymi kompozycjami – tego w żadnym stopniu się nie spodziewałem i być może stąd właśnie wzięła się potęga wrażenia, jakie wywarł na mnie wówczas Jaakko Eino Kalevi. Dzisiaj mam okazję wracać wspomnieniami do tamtego momentu, bo nowa płyta nosząca miano jej twórcy okazuje się zawierać wszystko, co tamtego dnia tak oczarowało mnie w jego muzyce.

Jeśli znacie już poprzednie wyczyny JEK, to już macie przybliżony obraz tego, co usłyszycie tym razem – brak tu jakichkolwiek radykalnych eksperymentów, które nie wiadomo czemu miałyby służyć, skoro to, co sprawdza się już od paru lat jest tak dobre i nie do podrobienia – ba, skoro brzmi prawie jak nieco mniej energetyczny Ariel Pink (ale ten z Haunted Graffiti, a nie solowy), to coś jednak musi się w tym kryć. Jeśli zaś jednak traktujesz tę płytę jako okazję do zapoznania się z muzyką tego niepozornego Fina (nawet nazwa tej płyty zobowiązuje), to musisz wiedzieć, że do tańca raczej nie zostaniesz porwany. To elektronika z gatunku tych spokojniejszych, w których z łatwością napawać się można głębią syntezatorów, rytmiką i co najważniejsze i najbardziej istotne – głosem JEK – to również jeden z aspektów, które tak silnie wpłynęły na mnie podczas jego występu w Gdańsku – ciepły, łagodny, jakby budzący poczucie bezpieczeństwa głos – co prawda, jest oszczędnie używany na rzeczonej płycie, dużo większy nacisk położono na warstwie melodycznej, wstawkom gitarowym (a i takie tu są – Mind Like Muscle). Wspomniałem również co nieco o feelingu Ariela Pinka, czym w gruncie rzeczy jest występująca tu sporadycznie swoboda w kreacji i tak intensywne, że aż możliwe do usłyszenia puszczenie wodzy wyobraźni. Świetnie sprawdza się to w Night At a Field (które swoją drogą ma tak plastyczny i wieloznaczny tekst, jak to tylko możliwe), z tym lekkim syntezatorowym motywikiem, który hipnotyzuje już od pierwszych sekund i na długo zostaje pod czaszką. A zmieniając temat – czy Deeper Shadows, czyli w zasadzie najbardziej reprezentacyjny kawałek albumu z tym groove’owym tempem i rytmem, nie brzmi przynajmniej trochę podobnie (przynajmniej z początku) do Accelerate Susanne Sundfør? Czy może to kwestia tego skandynawskiego popu z tym jego niepowtarzalnym stylem?

Nie zawiodłem się na najnowszej płycie Jaakko Eino Kaleviego – to wciąż ten sam chillowy synthpop, który wprowadził mnie w stan niby-hipnozy rok temu. Ten sam ciepły głos Fina, te same chwytliwe dźwięki syntezatora, ta leniwa, płynąca swobodnie i powolnie rytmika, ta sama gitara wtrącająca tu swoje trzy grosze i tym samym przełamująca pozornie jednostajne kompozycje. Jeśli każdy muzyk ma do odnalezienia swój sprawdzony pomysł na sukces, to JEK odnalazł go już dawno. Oby tak dalej.