Gogol Bordello
komentarzy

Gogol Bordello (01.12.2014; B90 – Gdańsk)

Surowa, industrialna przestrzeń, minusowa temperatura i ponury, grudniowy klimat. Mogło by się wydawać, że wszystkie te czynniki zniechęcą polskich fanów gypsy punku do udziały w koncercie Gogol Bordello. Nic bardziej mylnego, bowiem Eugene i jego trupa są w stanie przyćmić wszelkie niedogodności niekończącą się energią i szaleństwem.

Gogol Bordello to zespół któremu bez cienia wątpliwości można nadać tytuł kultowego. Absolutni królowie w swoim gatunku gwarantujący pełen profesjonalizm i zaangażowanie na scenie. Nie inaczej było w Gdańsku, podczas, jednego z trzech w Polsce, występu grupy. Gdybym mogła streścić ten wieczór w dwóch słowach, to byłoby to „spójne szaleństwo”, bowiem zarówno suport w postaci zespołu Mariachi El Bronx, jak i występ GB był kwintesencją profesjonalizmu i potężnej dawki energii. Wspomniane Mariachi El Bronx było uroczym i ironicznym prologiem do głównej gwiazdy. W jednakowych, kolorowych uniformach zagrali dowcipny, pełen luzu gig wykonując mieszankę swoich największych hitów tj. „48 Roses”, czy „Revolution Girls”.

Jednak to pojawienie się na scenie Eugene’a w szortach ze złota lamówką sprawiło, że absolutnie całe B90 poczuło krew w żyłach. Rozpoczęli singlem z ich najnowszego albumu – „We Rise Again” ale z listy zaskoczeń był to dopiero początek, bowiem setlista przygotowana była w taki sposób, aby wyróżnić w zespole każdego. Swoisty egalitaryzm przy takim zróżnicowaniu międzynarodowo-etnicznym pokazuje, że twórczość GB jest dojrzała i świadoma. Pojawiło się poruszające „Last One Goes The Hope”, pełne pasji „Start Wearing Purple” i ekstatyczne zwieńczenie w postaci „Break The Spell”. Tymczasem to bis, podczas którego słyszeliśmy „Alcohol” w akustycznej wersji i cover…polskiego bluesowego zespołu Breakout z lat siedemdziesiątych utwierdził wszystkich obecnych w przekonaniu, że biorą udział w spektaklu tworzonym przez prawdziwych artystów.

Dla fanów GB poniedziałkowy koncert był prawdziwą ucztą. Było ekscytująco, zabawnie i bezpretensjonalnie. Eugene wraz ze swoim kolektywem tylko potwierdzili swoją klasę i przekonali mnie, że nie może mnie ominąć ich następny występ w Polsce.