komentarzy

Girl Talk – All Day

Powtórka z muzyki

Wszyscy zdążyliśmy się przyzwyczaić do podziwiania wszystkich tych, którzy potrafią zrobić coś z niczego. Tym razem jednak mamy szansę docenić człowieka, który z czegoś robi coś zupełnie innego, a produkt tej transformacji nie traci ani trochę na swojej jakości. Greg Gillis, jeden z czołowych obecnie przedstawicieli mash-upu, powraca ze swoim piątym albumem, doprowadzając jednocześnie do szału wszystkich obrońców walki o prawa autorskie.

Najnowsze wydawnictwo Girl Talka nie jest niczym innym jak spójnym i jednocześnie niesamowicie rozległym przekrojem przez współczesną popkulturę. Z niemalże 400 pociętych utworów Gillis stworzył 71 minut muzyki z najwyższej półki. All Day czerpie pełnymi garściami z najlepszych lub najmodniejszych muzycznych płaszczyzn. Możemy usłyszeć tutaj takich klasyków jak Iggy Pop, John Lennon czy nawet Black Sabbath, a wszystko to sprawnie zmixowane z najczarniejszym rapem spod znaku Snoop Dogga, M.O.P. 2Paca lub po prostu z najatrakcyjniejszymi obecnie gwiazdami (jak np. Rihanna, Lady Gaga czy Black Eyed Peas).

To właśnie z tego powodu Rihanna śpiewająca Rude Boy do Waiting Room Fugazi, czy Twista rapujący do With Or Without You U2, z brzmiącymi gdzieś w oddali samplami Aphex Twina i Lady Gagi, wywołują w nas uczucia całkowitej dezorientacji, a jednocześnie dziwnej solidarności z Gillisem, który przez cały czas trwania All Day udowadnia, że potrafi się bawić szeroko pojętą popkulturą, która nie ma dla niego żadnych tajemnic.

Album ten jest taki jak i spektrum utworów na nim zawartych: bardzo różnorodny, zabawny, żywiołowy, a przede wszystkim niesamowicie świeży. Nie ma dłużyzny, za to jest bardzo przemyślany (chociaż na pierwszy rzut ucha brzmi niezwykle spontanicznie), a  sam Gillis dzieli się na nim przeogromną wiedzą muzyczną.

Dwudziestodziewięcioletni Girl Talk jest przy tym zmorą wszystkich wielkich, korporacyjnych wytwórni płytowych. Kpi sobie z praw autorskich, udostępniając swoje kolejne albumy w sieci całkowicie za darmo. Wie przy tym, że przy obecnej pozycji Internetu, każda kolejna premiera jego mash-upowych produkcji będzie ważnym wydarzeniem dla tysięcy słuchaczy, którzy pozwolą sobie na legalne ściągnięcie albumu, a jednocześnie idealnym podłożem reklamowym dla następnych dokonań. Gillis ukazuje się nam więc nie tylko jako fanatyk muzyki wszelakiej, lecz również jako strateg i PR-owiec jednocześnie

Wracając jednak do piątego wydawnictwa Girl Talka, trzeba przyznać, że każda próba ostatecznego zaszufladkowania All Day musi zakończyć się porażką. Można ją traktować jako krótki sprawdzian z muzycznej erudycji, ciekawe popkulturowe zjawisko lub po prostu jako świetny, imprezowy set. Nieważne, w jaki sposób będziemy ją odbierać, jednego możemy być pewni – bez względy na okazję, ta płyta to kawał dobrej zabawy.

Jacek Ziobroń