Genezy Hałasu - felietony Adama Mańkowskiego
komentarzy

Genezy Hałasu cz.4 – Kobieca Wytrwałość

Daphne OramByła jedną z niewielu kobiet na świecie i jedyną w Wielkiej Brytanii, która tak mocno odcisnęła swoje piętno na ścieżce rozwoju eksperymentalnej elektroniki. W dzieciństwie zachwycała swych słuchaczy wyjątkowością kompozycji tworzonych na fortepianie i organach. Gdy dostrzeżono Jej talent, zaproponowano miejsce w prestiżowym Royal College of Music, Ona wolała jednak praktycznie realizować pomysły wykraczające ponad wszelkie konwencje. Mowa o Daphne Oram – kobiecie, która zrewolucjonizowała wyobrażenie Brytyjczyków o źródłach dźwięku, i która jako pierwsza w BBC zaproponowała słuchaczom nowatorskie techniki tworzenia muzyki konkretnej.

Analizując szczegółowo dokonania Oram, ukazuje nam się osobowość wszechstronna i niezwykle skuteczna na wszelkich polach swojego działania. Z powodzeniem komponowała muzyczne tematy dla telewizji, dżingle radiowe, muzyczne tła dla słuchowisk, baletów i przedstawień teatralnych. Jest autorką ścieżek dźwiękowych do słynnych brytyjskich produkcji filmowych z gatunku kina grozy, jak choćby The Innocents z roku 1961, czy popularnego serialu Quatermass And The Pit, który w drugiej połowie lat sześćdziesiątych zachwycał rzesze Anglików. Potrafiła odnaleźć się zarówno w produkcjach komercyjnych, bardziej medialnych jaki i w pionierskich zapisach własnych eksperymentów, którymi chciała zainteresować nieliczne otwarte na muzykę umysły. Była w tym niezwykle konsekwentna i realizowała swoją misję również jako teoretyk, liczne artykuły jej pióra („How to make this – new music”, „Electronic music, the present and the potential”) zadziwiają nowatorskim podejściem do ówczesnego pojmowania źródeł dźwięku.

Do przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, Daphne poświęcała swój czas w głównej mierze eksperymentom z taśmą i brzmieniom elektroakustycznym, jednak absolutny zwrot ku czystej elektronice nastąpił z chwilą stworzenia własnego studia w Kent. Tam na użytek własnych prac z dźwiękiem skonstruowała niezwykłe urządzenie o nazwie „Oramics”. Maszyna napędzana silnikiem elektrycznym, przewijała osiem ułożonych równolegle taśm filmowych o szerokości 35mm, na których Brytyjka szkicowała linie, kropki, i przeróżne kształty. Następnie taśmy odczytywane były przez głowice, które przekształcały odręczne wykresy w elektroniczne impulsy brzmieniowe. Przy wykorzystaniu właściwości taśmy magnetycznej, o których zapewne nawet nie zdawała sobie sprawy, stworzyła urządzenie, które możemy nazwać projektorem dźwięku. Dokonała wyjątkowego odkrycia i uświadomiła sobie, że jej marzenia o rozwoju czysto elektronicznych źródeł dźwięku mogą się urzeczywistnić.

Wsłuchując się w dwupłytowe wydawnictwo zatytułowane „Oramics” mamy okazję cofnąć się do niczym nieograniczonych eksperymentów, najbardziej otwartego, brytyjskiego umysłu lat 60 i 70 ubiegłego stulecia. Album zawiera dwie godziny abstrakcyjnych przestrzeni, które w odróżnieniu od tych futurystycznych są świadomie szkicowanie i reżyserowane, a chwilami nawet zapętlone co przywodzi na myśl dokonania najwybitniejszych minimalistów. Czuć, że nawet w tej pionierskiej metodzie generowanych brzmień, autorka starał się podążać możliwie największą ilością dróg rozwoju, co jest wyczuwalne w porównaniu np. najdłuższej w zestawieniu kompozycji – „Brociliande” z szeregiem, krótkich kompozycji opatrzonych nazwą „Studio Experiment”. W całym zestawieniu uważni słuchacze dostrzegą także kilka inspiracji i zapożyczeń. Jednym z nich jest modyfikowany w strukturze tempa, fragment perkusyjnego rytmu autorstwa Sandy Nelsona, jednego z najwybitniejszych amerykańskich perkusistów lat sześćdziesiątych – kompozycja „Snow”. Bądź utwór „Passacaglia” skonstruowany na linii melodycznej autorstwa Ivora Walsworth’a.

Swoją wytrwałością Brytyjka osiągnęła bardzo wiele, ale odnoszę wrażenie, że wciąż wiele jej zasług pozostaje niedostrzeżonych, co zapewne dotyczy także dużo obszerniejszej spuścizny dźwięków jakie po sobie zostawiła, a na które wciąż czekamy.