Gallery Six - Gasansui
komentarzy

Gallery Six – Gasansui (Shimmering Moods Records; 2015)

Gdybyśmy spróbowali opisać najnowszy album Hidekazu Imashige tylko za pomocą kolorów, to z pewnością biały arkusz papieru wypełniłyby najróżniejsze odcienie błękitu. Nie sama barwa jest jednak najistotniejsza, a raczej fakt, że płynne gradienty, które w podświadomości słuchacza rozpływają się wraz każdą kolejną kompozycją zawartą na albumie, są niezachwiane i podlegają surowym, narzuconym przez muzyka regułom. Gallery Six to bardzo produktywny projekt zapoczątkowany w roku 2008 w Hiroszimie. Skrywający się za ekranem laptopa, Japończyk oddaje w ręce słuchaczy kilkanaście albumów i mini albumów rocznie, w większości są to edycje o niewielkim, limitowanym nakładzie. Najnowszy materiał przygotowany został w liczbie stu fizycznych egzemplarzach przez holenderski label Shimmering Moods Records.  Gasansui to jedenaście kompozycji stworzonych na bazie subtelnych i skrupulatnie wyselekcjonowanych nagrań terenowych. Motywem dominującym nad całością jest brzmienie wody, odgłosy przepływających swobodnie strumieni w świeżo wydrążanych skalnych korytach, rozbijające się morskie fale i żerujące wokół rybackich kutrów ptaki, ukierunkowują słuchacza w stronę błękitu i głębi.

Zanurzając uszy w ambientowych tunelach o lekko dronowym charakterze i strukturze pełnej chropowatości, czujemy jak skutecznie kompozycje czerpią z odgłosów natury i przenoszą je w inny wymiar odbioru. W przypadku Gasansui nie ma mowy o pójściu na skróty i ucieczce w łatwość adaptacji nagrań terenowych do mało wyrazistej całości. Hidekazu przygotował pełnowartościowy, blisko godzinny materiał, który dla uważnych słuchaczy stanie się pasjonującą podróżą przez gęste niczym poranna mgła, ściany zawieszonych w przestrzeni drobinek dźwięków. Utwory takie jak „Aurora” czy „Catch the tide” zdradzają skłonności do nakładania na siebie narastających ścieżek terenowych, które dominując w końcowych momentach kompozycji, stają się przytłaczające i różnicują przekaz. W takich chwilach Gallery Six brzmi nieco podobnie do dokonań Taylora Deupree’a. Intensywne momenty w sposób zamierzony odwracają uwagę i oczyszczają atmosferę przed kolejnymi utworami.

Innego znaczenia nadaje płycie subtelne połączenie nagrań i wytłumionych syntezatorowych brzmień. Kompozycje „Float Away” czy „Hatsuyuki”, dzięki dopuszczeniu do głosu elementów pulsacyjnych i bardziej syntetycznych, z powodzeniem mogłyby trafić na zupełnie odrębny album, jednak tak się nie stało. Japoński twórca ambientu z Hiroszimy postanowił – zresztą nie tylko tym razem (polecam zajrzeć na potężnie rozbudowany profil artysty w serwisie Bandcamp) – pokazać swoją wszechstronność w formowaniu bardziej i mniej abstrakcyjnych aranżacji dźwięku. W tym rozumieniu projekt Gallery Six zaznacza swoją niezależność i sporą różnorodność, wpisuje się w ciekawy kierunek japońskiej sceny elektronicznej, na której od dłuższego czasu z ogromną fascynacją obserwuję takie postaci jak: Ryuichi Sakamoto czy Ishida Naoki. Premiera płyty zapowiedziana jest na 31 marca 2015.