komentarzy

Delphic – Acolyte

Historia pokazuje, że obecność na ogłaszanej co roku liście BBC Sound of (tu numerek nadchodzącego roku) zwykle jest zapowiedzią sukcesu. Za przykład niech posłużą Lady Gaga, Florence and the Machine, Vampire Weekend czy La Roux, którym BBC wróżyło sukces w latach ubiegłych. W tym roku trzecie miejsce zajął kwartet z Wielkiej Brytanii – grupa Delphic.

W styczniu na rynku ukazał się Acolyte, debiutancki krążek Anglików. Już po pierwszych dźwiękach  wiadomo, że w tym roku we wszystkich szanujących się imprezowniach, będzie można usłyszeń muzykę kwartetu z Manchesteru. Sprawcy zamieszania w wywiadach podkreślają, że bardzo chcieli wyciągnąć ludzi na parkiety. W osiągnięciu tego celu duży udział miał producent albumu Ewan Pearson, który na swoim koncie ma remiksy chociażby The Chemical Brothers, Ladytron czy Depeche Mode. Obok remiksowania regularnie rozkręca tech-housowe imprezy w londyńskim Fabric czy berlińskim Panorama Barze.

Na Acolyte czwórce Brytyjczyków udało się w całkiem oryginalny sposób (a na polu gitarowej elektroniki coraz trudniej o oryginalność) połączyć gitarową energię z zimną, wielowarstwową elektroniką. Mimo tanecznego wydźwięku całości, partie gitar nie ograniczają się do prostych riffów budujących rytmikę. Owszem, riffy są, ale oprócz nich mamy solówki, ciekawe przejścia, czy nawet noisowe fragmenty. Z transową warstwą muzyczną skonfrontowany jest wysoki, czasami płaczliwy wokal Jamesa Cooka, który na pewno wybitnym wokalistą nie jest, ale tutaj pasuje idealnie.

Album jest bardzo spójny. Nieważne czy słuchamy singli, czy dziewięciominutowego, tytułowego opus magnum, wciąż słychać, że jest to Delphic. Na tle całości delikatnie wyróżnia się tylko otwierający płytę Clarion Call, z połamanym beatem i najbardziej słyszalną gitarą. Reszta ma charakter monolityczny, co nie znaczy, że nudny. Acolyte można potraktować jako gotowy zestaw na imprezę. Zaczynamy od spokojnego Clarion Call, później rozkręcamy się przy singlach, szalejemy w ekstazie przy Acolyte i Halcyon, szybko biegniemy po kolejnego drinka przy Submission, resztki energii zużywamy przy Counterpoint, a podczas Remain odpoczywamy/zasypiamy. Następnie zaznaczamy opcję repeat i impreza może trwać do rana.

Obceność na liście BBC Sound of 2010, bardzo mocna promocja, świetne teledyski, a przede wszystkim solidny materiał, dają duże na nadzieje na wypromowanie Delphic na jednych z najważniejszych debiutantów bieżącego roku. Klasę panowie potwierdzają w trasie koncertowej, którą rozpoczęli na początku roku, a zakończą w trybach letniej maszyny festiwalowej. Szkoda, że nasz rodzimy Kamp!, któremu blisko do muzyki Anglików nie jest promowany chociaż w połowie tak jak Delphic.

Krzysiek Sokalla