Bruno Schulz
komentarzy

Bruno Schulz – Koncert, który się nie odbył

19 marca 2010r. w łódzkim klubie Stereo Krogs odbyła się premiera trzeciej płyty grupy Bruno Schulz pt. Nowy Lepszy Człowiek. Promocję rozpoczął singiel Szybki Świat. Tuż po premierze udało mi się dopaść zespół jako pierwszej. Na pytania odpowiada wokalista Karol Stolarek.

Skąd wzięła się nazwa na nową płytę? Zaszły jakieś zmiany w Waszym życiu, które wpłynęły na wybór takiego właśnie tytułu?

Chcielibyśmy, żeby zaszły zmiany. Nawet nie wymyślaliśmy tego tytułu. Sam się wymyślił rok temu, podczas trasy poprzedniego albumu Europa wschodnia, gdy byliśmy już emocjonalnie zmęczeni wszystkim dokoła nas. Ta płyta jest odpowiedzią na poprzedni album, ale jest jaśniejsza i lżejsza jeśli chodzi o przekaz. Jest po prostu bardziej piosenkowa.

Jakie uczucia towarzyszyły Wam po zakończeniu pracy nad tym albumem? Czuliście obawę, że ktoś źle go odbierze?

My już dawno przestaliśmy się bać, że będziemy źle odebrani. Ludzie albo nas nie lubią, albo nas lubią. Nic na to nie poradzimy. Ważne, żeby robić swoje.

Zaspokoiliście już swoje marzenia dotyczące muzyki? Robicie coś poza Bruno Schulzem?

Każdy z nas robi coś poza Bruno Schulz, ale nie muzycznie. Bruno jest naszą jedyną formą hałasu i zabawy. Ale głód ciągle pozostaje niezaspokojony, więc mogę niczego wykluczyć.

Jesteście zespołem łódzko-kieleckim. Którego miasta bardziej Wam brakuje, gdy wyjeżdżacie w trasę?

Kielce nie mają takiej mocy jak Łódź… Ludzie, którzy mieszkają tutaj w Łodzi, często nie doceniają tego, co mają. Urodziłem się w małym miasteczku, mieszkałem też w wielu miejscach i biorąc pod uwagę pewien nabyty punkt odniesienia, trudno nie dostrzec czegoś wyjątkowego w tym mieście. Wszystko to jest jednak kwestią indywidualnego odbioru oraz relatywnego definiowania piękna i brzydoty. Jak odbierają Was publiczność, która słyszy Was pierwszy raz na koncercie? Mówiłeś, że ludzie albo Was lubią, albo nie. Jak jest zatem z koncertami? KS: Z naszych obserwacji wynika, że odbiór w pierwszym kontakcie jest przeważnie euforyczny. Podczas koncertów w całej Polsce sporadycznie zdarzały się kłopoty z miejscowym skinheadami, którzy brali nas za kogoś innego i cóż – parę razy trzeba było spieprzać tylnym wyjściem:).

To gdzie Was najlepiej przyjęli?

Trudno powiedzieć, bo nie potrafię zliczyć tych wszystkich koncertów. Dobre wspomnienia pozostawił gig, który się nie odbył. Jechaliśmy do Krakowa i zatrzymaliśmy się w lesie z pomysłem zagrania dla nikogo, niestety nie mieliśmy agregatu do prądu. Pomysł jednak pozostał żywy a agregat jest na liście zakupów.

Jakie zmiany widzisz od nagrania pierwszej płyty?

Na początku istnienia zespołu tuż po pierwszej płycie, zdarzało się, że niektórzy przychodzili na nas z przekonaniem, że nasze koncerty to odczyty literackie, było więc trudniej. Teraz jest zdecydowany progres. Ten zespół nigdy nie miał takiego głośnego debiutu i siłą rzeczy od początku wdzieraliśmy się w świadomość odbiorców jeżdżąc i grając koncerty wszędzie, gdzie była taka możliwość. Taki bezpośredni oddolny kontakt stanowi ogromną wartość. I z perspektywy czasu zauważamy, że grono naszych odbiorców rośnie.

Skąd czerpaliście inspiracje tworząc nowy materiał?

Mieliśmy dużo pomysłów, które chcieliśmy zarejestrować. Największą inspiracją a raczej motorem, była potrzeba doznania czegoś nowego, wewnętrzna presja wobec wyczerpywania formuł.

Rozmawiała Dominika Czapska

Tags: