bonobo
komentarzy

Bonobo (Gdańsk, B90 21.03.2014)

Jak dotąd, północne zakątki Polski były obce dla brytyjskiej gwiazdy wytwórni Ninja Tune. Nie było więc sporym zaskoczeniem, że bilety na piątkowy koncert Bonobo rozeszły się w mgnieniu oka i, że gdańska publiczność w końcu będzie miała szansę zobaczyć tego wirtuoza muzyki down tempo w akcji.

Zaczynając od tych kwestii najbardziej przyziemnych, choć gruncie rzeczy kluczowych dla sukcesu imprezy, klub B90 ponownie pokazał swoją klasę. Dla wielu koncert Bonobo był pierwszą wizytą w tej „shipyardowej” przestrzeni, a więc organizatorzy mieli szansę udowodnić, że B90 stanowi już poważne zagrożenie dla innych miejsc na kulturowej mapie Trójmiasta.

I choć wczorajsza pogoda nikogo nie rozpieszczała, to zdawało się to kompletnie nie przeszkadzać przemoczonym uczestnikom koncertu, bujając się już przy pierwszych samplach Werkha. Występ tego młodziutkiego artysty był dla mnie dowodem na miejsce muzyki w obecnych czasach. Przy użyciu samplera, keyboarda i klasycznej gitary dał doskonały przedsmak punktu kulminacyjnego wieczoru. Ninja Tune biorąc pod swoje skrzydła Toma Leah, kryjącego się pod pseudonimem Werkha, znalazło niejako następcę samego Bonobo.

Po tym niespełna 45-minutowym secie, punktualnie o 22.10 pojawił się Simon Green z wtórującym w oddali kawałkiem „Cirrus”. Artysta nie mógł lepiej rozpocząć swojej muzycznej uczty, bowiem już przy nadchodzącym „Sapphire” publiczność syciła się każdym dźwiękiem break beatowej mozaiki. Podczas występu, muzykom towarzyszyła śliczna Szjerdene wspierająca grupę przy hipnotyzującym Towers i Stay the Same. Obecność wokalistki nadała całemu koncertowi klimat trip hopowy, który udzielił się całej widowni. Zarówno dla Szjerdene, jak i dla reszty muzyków, wieczór ten był prawdziwym popisem kunsztu instrumentalnego grupy. Zwieńczenie koncertu perkusyjnym solo, wyjście na bis i zagranie „The Keeper” przesądziło o całkowitym sukcesie wczorajszej wizyty Bonobo w gdańskim B90.

Tags: