blur (1)
komentarzy

Blur na Open’erze 2013

„23 lata zajęło nam, żeby do Was dotrzeć!” – tymi słowami Damon Albarn przywitał tłum zgromadzony na Open’erowym polu festiwalowym.

Należałam do grona osób, które na tegorocznego Open’era jechały tylko dla jednego zespołu. I które czekały na to wydarzenie latami. Już parę minut przed 22 z głośników rozbrzmiewać począł Theme from Retro, zewsząd słychać były piski, oklaski i odczuwalne było napięcie związane ze zbliżającym się wkroczeniem na scenę zespołu. Jeszcze chwila… i… są! Damon Albarn, Graham Coxon, Dave Rowntree i Alex James (z papierosem w ustach, oczywiście), z ogromnym entuzjazmem przywitani przez publiczność.

To był magiczny wieczór, bez zająknięcia mogę stwierdzić, że jeden z piękniejszych wieczorów w moim życiu. Magiczne półtorej godziny, gdzie radość i adrenalina przeplatały się ze łzami. Swoimi utworami, na których szalał i skakał Damon, a Alex kręcił biodrami, zespół udowodnił, że pomimo minionych lat, panowie wciąż czują się tak, jak na samym początku. Każdy kolejny utwór zagrany przez Blur wprawiał tłum w niebywały zachwyt. Po raz kolejny polska publiczność pokazała, że potrafi świetnie się bawić, a swoim entuzjazmem umie przekonać zespół, żeby powrócił do Polski. W chwili, gdy Coxon zaczął śpiewać Coffee & tv, ludzie wyciągnęli Milky’ego. Początkowo gest ten nie został zauważony przez zespół. Pierwszy podniósł głowę Albarn i na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech. Za chwilę podszedł do Coxona (który wciąż śpiewał ze wzrokiem uparcie utkwionym w scenę i/lub swoje buty), na którego twarzy od razu pojawił się wyraz zadowolenia. Myślę, że momenty te dodały skrzydeł niejednemu ściśniętemu w tłumie. Jak i te, kiedy Albarn czy James po prostu uśmiechali się do zebranych.

Damon biegał po scenie, skakał, schodził do tłumu i polewał go wodą, a nawet parę razy zdarzyło mu się klepnąć w tę zgrabną część ciała Alexa. Każdy utwór, począwszy od otwierającego koncert Girls and boys czy Popscene, po Trimm Trabb, a kończąc na stosunkowo nowym Under the Westway czy legendarnym Song 2 – każdy z nich odśpiewany był przez tłum. Bez wyjątków. Podejrzewam, że po wczorajszym koncercie wielu dzieliło ze mną los „zdartego gardła”. Bardzo ładnie zabrzmiał również refren Tender, odśpiewany przez ludzi w oczekiwaniu na bis.

Oh my baby, oh my baby

oh why, oh my…

Zespół wyglądał na szczerze mile zaskoczonego postawą i reakcją publiczności. Porównując chociażby występ Blur na tegorocznej Coachelli, nie mam żadnych wątpliwości, że Polacy lepiej wypadli od Amerykanów. Ba, już sam widok przebiegającego i roześmianego Mikołaja Ziółkowskiego pod barierkami w trakcie koncertu mógł świadczyć o tym, że jest dobrze. O wiele lepiej niż dobrze. 

Oto lista utworów, które wczoraj porwały Open’erową publiczność:

Girls & Boys
Popscene
There’s No Other Way
Beetlebum
Out of Time
Trimm Trabb
Caramel
Coffee & TV
Tender
Country House
Parklife
End of a Century
This Is a Low

—————–

Under The Westway
For Tomorrow
The Universal
Song 2

Ostatnie, wieńczące wczorajszy koncert utwory, zobaczyć i usłyszeć możecie tutaj:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=od6uf_sNTxA[/youtube]

Może i zabrakło Death of a partyTracy Jacks, Oily Water czy Advert, ale przecież nie można mieć wszystkiego. I tak muszę się uporać z tym dziwnym uczuciem pustki, które zawsze mnie dopada po dobrym i znaczącym dla mnie koncercie. Póki co w głośnikach „13”, a w pamięci słowa „You’re beautiful!” wypowiedziane przez Damona z lekkim wzruszeniem. Pięknie było. Wierzę, że jeszcze kiedyś zobaczymy się ponownie.