a1912403259_10
komentarzy

Black Sun Productions od podszewki czy.8 [Zwierzątkowa instalacja 1]

Po tym jak niegdyś (pod koniec września!) cykl felietonów o BSP samoistnie się zamknął po prezentacji live (Porno Teo Kollosal), po drodze nastąpił jeszcze mały wyłam w postaci recenzji albumu Anarcocks, jednakże sam cykl zmarł śmiercią naturalną. Wystarczy jednak mały bodziec by podjąć na powrót decyzję o wznowieniu felietonu. I oto jest.

Rozbiór na części pierwsze lat 2010-2011, grzebanie w archiwach, rozkład kolejno: UM/HG; BE; HO

Zwierzątkowa instalacja Black Sun Productions, dedykowana jest biorozmaitości tej planety, która powoli zanika na zawsze. Muzyka na ww instalacji charakteryzuje się rytualną elektroniką, w nieco innej konwencji niż przyszło nam słyszeć na wcześniejszych wydawnictwach projektu. Według sprawdzonego źródła, pierwsza powstała Biological, natomiast wydana została pierw Unspoiled, dlatego zaczniemy od niej właśnie.

Jeśli ktoś dociekliwy – zwróci uwagę, że pierwsza (Unspoiled), nie istnieje w zapisie bibloteki discogs. Ten album może być traktowany zarówno jako pełnowartościowa płyta (bo zawiera aż 88 minut (!) muzyki) jak i EP wprowadzający w świat trochę bardziej konkretnej Biological Exuberance (zawierającej również wiele minut muzyki, bo ponad sześćdziesiąt). Dlaczego więc nie rozdzielam tych dwoje? Ano, bo są to płyty wzajemnie się dopełniające, tak jak Das Gegenteil z Chemism na przykład.

Unspoiled została wydana pod koniec listopada 2010 roku, natomiast Biological w połowie marca 2011. Ciekawostką jest fakt, że przez jakiś czas Unspoiled nie była nigdzie dostępna. Jedyny dostęp otrzymywało się podczas zamówienia trzech konkretnych pozycji z dyskografii BSP (kolejno: chemism, enoeraew, biological). W tym secie zawierały się pocztówki i kupon na pobranie Unspoiled. Fajnie co?

Tutaj mała anegdota:
Nie wiem na ile to prawda z tymi kuponami i pocztówkami, ponieważ napędzany dzikim szałem zakupowym, w pewnym momencie zrezygonowałem z zakupu Chemism na jakichś discogsach/ebay’ach, i kupiłem oryginał z zespołowego sklepu, zacierając ręce w obsesyjnym pożądaniu zdobycia ww giftów (?!). Efekt jest taki, że koprtę ręcznie sygnowaną (WYPISANĄ) kopertę przez Massimo posiadam do dziś w folii, Chemism gdzieś tam się wala na półce, a pocztówki nie było ani jednej.
Na pełen zbulwersowania mail, a pro po absencji kartki z wydrukowanym zdjęciem, Massimo odpisał, że zapomniał ją umieścić w środku, przeprosił i obiecał dosłać. Oczywiście nic takiego się nie wydarzyło, a połowa serca BSP zapewne zwyczajnie olała prośbę psychofana. Może to i lepiej.

Oba wydawnictwa charakteryzują się zabawą w sample. Rozpoczynający płytę Unspoiled utwór „Exuberating Medley” uderza przesympatycznym samplem, żywym i radosnym jak nigdy dotąd. Ten sam motyw pojawia się w „Cat Serenade” (Biological Exuberance) oraz… na kolejnej płycie, Hotel Oriente, w utworze „WHEN SHALL WE MEET AGAIN?/ VOULEZ-VOUS A RENDEZ-VOUS?”.
Powyższy album Hotel Oriente zaczął się rodzić podczas Last night, as the Perigee Moon looked down on us. Cholerni romantycy. 

Faktem jest, że (niemal trzydziestominutowe) Exuberating Medley stara się (najbardziej ze wszystkich płyt) wyciągnąć z głównego motywu jak najwięcej. Zastanawia tylko, po co te marszowe wtrącenia, dzikie odgłosy, delikatne zmiany tempa, podczas gdy pięciominutowy „When shall…” z Hotel Oriente, ze wspaniałą melorecytacją Massimo i bardzo sympatycznie zmontowaną samą kompozycją utworu, broni się naj-bar-dziej? Od razu człowiekowi przypomina się nieszczęsny Johnny Over the Sea czy Once in a Full Moon. I szlag go trafia, że jeszcze ich wszystkich nie zebrał na półce.

Tyle na dziś.