lxxxz
komentarzy

Black Sun Productions od podszewki cz.3

Kolejnym dzieckiem performerów z BSP jest płyta zainspirowana książką Williama Burroughsa Wild Boys. Wydana została w 2007 roku i opatrzona tytułem  Chemism. Zaraz po jej wydaniu krytycy okrzyknęli ją homoseksualnym odpowiednikiem Piotrusia Pana, z racji niewydarzonych historii, mocno osadzonych w stylistyce fantasy i silnie odciśniętym piętnem liberalnych cech mocno eksploatowanych przez – na przykład – Markiza de Sade.

Płytę poprzedziła winylowa EPka – Uncle Billy/His Secret Secretions, która ukazywała zespół w zupełnie innym świetle niż dotychczas. Biel bijąca z okładki (budząca trochę skojarzenia z futerkową erą Coil) oraz zawartość EP to rzecz sama w sobie bardzo unikatowa. Z racji tego, że utwory z niej znajdują się także na Chemism, pozwolę sobie o nich mówić szerzej za moment.

Time Uncaptured to rzecz o podniosłej atmosferze, z racji śpiewanych przez Massimo inkantacji po łacinie. Mamy przy tym rewelacyjne, kilku sekundowe intro, poprzedzające coś na kształt pieśni adoracyjnej, zawierające piękną partię kilku dźwięków klawiszy. Po tym, gdy w głośnikach zabrzmiał Dies Juvenalis już wiemy, że jesteśmy w samym sercu krainy mieszającej magię z duchem lasu. Utwór ma charakter plemienny z racji wykorzystania marimby, czemu wtóruje kolejny na liście The Repossession of Innocence Lost, mający z kolei trochę bardziej złowieszczy charakter. Obie kompozycje mają bardzo wyrazisty rytm, mimo braku podziału na zwrotki i refreny.

Ciągłość i kompozycyjny eklektyzm to w twórczości BSP norma. Przykładem tego jest tytułowy Chemism. Modlitewnym wokalizom Massimo towarzyszą pojedyncze sample oraz odległy dźwięk rytualnych bębnów, natłoczony w takiej ilości, że warstwa muzyczna momentami przypomina magmę. Pójściem za ciosem jest kolejny – Almost a Riot, wyśmienicie kontynuujący drogę przerwaną na The Repossession.

Warto tu zwrócić uwagę, że mimo transowego charakteru utworów, ich zmienna temperatura powoduje, że jeden utwór jest zarówno bardzo motoryczny i monotonny, a za kolejnym podejściem okazuje się być kopalnią pomysłów, skrzętnie ukrytą pod jednostajnym bitem

Clear Skies & Dark Skies to utwór wykorzystujący sample z poprzednich utworów. Brzmi jak remiks, któremu dodano bardzo irytujące wokale chłopaków, przepuszczone przez jakiś modulator, który niesie skojarzenia z Zordonem z Power Rangers. Bardzo źle to wpływa na cały utwór, zwłaszcza, że ścieżki wokalu brzmią jakby były podłożone krzywo.

Criminal Childhood to bardzo gotycka kompozycja. Sample rytmiczne (notabene wywalonego z zespołu draZen’a) wraz z rozciągniętymi dźwiękami klawiszy tworzą podkład przypominający co bardziej ascetyczne kompozycje Clan of Xymox. Na wokalu pojawia się akcent francuski, ale książeczka na ten temat milczy. Self Love to kolejne rytualno-transowe walce, o jednostajnej motoryce i kilku samplach w tle. Kolejny na liście Das Gegenteil to jedna z wielu wersji utworu z EP. Zabieg to dziwny – umieszczania utworu na trzech płytach – broniący się jednak faktem, że w tą dziką i plemienną estetykę wpisuje się idealnie.

Passage Rites to zgrabny loop z workiem sampli, i jednocześnie nawiązanie do dekadenckiego charakteru OperettAmorale.
A Suicidal Bunny zaskakuje delikatnością i zgrabnością melodyczną. Wybijany, głiuchy rytm  to nadal „ten” Chemism,a mimo to, utwór jest jakby – stosownie do nazwy – obleczony futrem.Dużo lżejsza historia i bardziej przyswajalna z kilkoma tanecznymi momentami.

Kwestie doboru utworów na EP promującą płytę pozostawię bez większego komentarza, ponieważ utwory są po prostu rewelacyjne aranżacyjnie i instrumentalnie. Swoją drogą, do Uncle Billy powstał teledysk z całą masą symboli i odniesień do literatury.

Ostatni już na liście – Veneration X to bezpośrednia zapowiedź Enoeraew – płyty z 2009r., dużo bardziej okultystycznej niż Chemism. Mniej jest jednak charakteru plemiennej wycieczki w elektronikę.

O niej i o poprzedzających ją płyt-widm już wkrótce, a na zakończenie dodam, że chłopaki wszem i wobec oświadczyli, że nowa płyta nosić będzie nazwę Desert Rose i zostanie wydana 13tego listopada. Promujący ją obrazek narysowany przez Val Denham spowodował co prawda, że zwątpiłęm w gust czterdziestopięcioletnich członków BSP, jednak jak wiadomo – to muzyka bronić się ma. A po wspaniałej Phantasmata Domestica nic mnie nie odwiedzie od tego, by już za parę miesięcy kupić nowe dzieło pionierów occult-electronics.