James Blake bardziej klubowy i agresywny
James Blake zamierza nieco zmienić swoje oblicze na nadchodzącym, drugim albumie długogrający
James Blake zamierza nieco zmienić swoje oblicze na nadchodzącym, drugim albumie długogrający
Waits jak wino
Urzeczony ostatnimi czasy postacią Toma Waitsa, nie spędziłem końcówki sierpnia w przeszukiwaniu katalogów wytwórni muzycznych, czy uczestnictwie w wielkiej fecie z okazji poznania daty wydania nowego krążka Jamesa Blake’a.
Czas ten spożytkowałem na reminiscencje z dyskografii dużo ważniejszego, wspomnianego już zresztą na początku, Toma Waitsa. Zawsze lubiłem i podziwiałem, jednak po powrocie do krążka Heartattack & Vine dochodzę do wniosku, że chyba niewystarczająco doceniałem. Siódmy album artysty i ostatni zarazem wydany pod szyldem wytwórni Asylum zachwyca przede wszystkim bogactwem i złożonością formy. Waits łączy na tym (i nie tylko na tym) krążku niezwykle bogate tradycje bluesa, jazzu, folku i rock’n’rolla, czego efektem jest niepodrabialne brzmienie sygnowane imieniem i nazwiskiem autora. Już otwierający i tytułowy zarazem Heartattack & Vine zachęca słuchacza do zabawy z leniwie bujającym rytmem, nieśmiałymi partiami gitary oraz charakterystycznym, brudnym głosem Waitsa ironicznie zawodzącym „if you want a taste of madness, you'll have to wait in line,”.
Na tym krążku ze świecą szukać przebojowości, jaką wypełniony jest wydany 5 lat później Rain Dogs, na którym znajdowały się takie przeboje, jak Jockey Full Of Bourbon, czy Singapore. Jedynie wypełniony jazzowym pianinem i klimatem zbliżonym do wszystkich zadymionych spelun Mr Sięgał oraz przywołany już wcześniej Heartattack & Vine stanowią zapowiedź kierunku, w którego stronę pójdzie Waits w następnych latach.
Heartattack & Vine przepełnione jest jeszcze romantyczną naiwnością w tekstach i klawiszową subtelnością w muzyce, które przeplatając się z bluesującymi kawałkami o typowo szyderczym usposobieniu, tworzą dzieło kompletne w treści i formie. Swoje apogeum osiągają natomiast w Saving All My Love For You, w którym Waits śpiewa „cause i ain't as bad as they make me out to be”. Widać, ten bard wszystkich alkoholików, wydając kilka tygodni temu singiel o autokrytycznym tytule Bad As Me, w ciągu trzydziestu jeden lat zbierania doświadczeń, zmienił podejście do swojej persony o 180 stopni.
Patrząc właśnie z perspektywy czasu, który upłynął od 1980 roku, bo wtedy został wydany Heartattack & Vine, można bez większych trudności zauważyć, że te utwory kompletnie się nie zestarzały. Stwierdzam to w czasie tegorocznych wakacji już drugi zresztą raz. Dokładnie takie samo wrażenie odniosłem po sierpniowym koncercie Primal Scream na OFF Festiwalu. Tyle, że w przeciwieństwie Szkotów, Tom Waits posiada mnóstwo swoich Screamadelic.
Jacek Ziobroń
Mamy przyjemność zaprezentować efekt współpracy pomiędzy Justinem Vernon'em i Jamesem Blake’iem. Efekt tej współpracy to utwór “Fall Creek Boys Choir”. Krążą pogłoski że duet podobno ma w planach wydanie na jesień długogrającego krążka. http://youtu.be/5aqKA_2UUy4
Komentarze