Home » Recenzje » Currently Reading:

DJ Shadow – The Less You Know The Better

Październik 13, 2011 Recenzje 1 Comment
dj-shadow-the-less-you-know-the-better

Josh Davis AKA DJ Shadow posiada prawdopodobnie jedną z największych na świecie kolekcji winyli. Sam zainteresowany twierdzi, że uwielbia kompletować wszelaką muzykę. Przyznał się, iż zbiera wszystko, ale jego największą miłością pozostaje Hip-hop – gatunek, z którego podobno zdążył zgłębić wszystkie płyty. 

Świat pierwszy raz usłyszał o Amerykaninie w 1996 r, gdy wydał swój debiut Endtroducing….. Mistrzowskie połączenie sampli (najczęściej hip-hopowych, choć samplował także takich popkulturowych gigantów jak Bjork i Metallica) do dziś pozostaje dla wielu jedną z najlepszych płyt lat 90. i przeszła do historii muzyki jako pierwsza, która została w całości zbudowana z sampli przy wykorzystaniu płyt i programów telewizyjnych. Podobny sukces odnotował również wydany w 2002 roku krążek The Private Press. Jednak dziwnym trafem obie płyty zostały wrzucone do worka z napisem „Trip Hop”, co zresztą nie tylko moim zdaniem jest dużym błędem (ciekawe, że sam artysta uważał, że tworzy wyłącznie hip-hop), ale co najistotniejsze – fakt ten poskutkował w następstwie wydaniem buntowniczego i kontrowersyjnego wydawnictwa, The Outsider, które zdecydowanie podzieliło fanów. 

Jak widać kariera Davisa stanęła na zakręcie i tegoroczny album miał odpowiedzieć na pytanie czy żyjąca legenda jest jeszcze w stanie powrócić na szczyt. Jeszcze pierwszy utwór Back To Front (Circular Logic) sprawia pozytywne wrażenie, że Shadow powrócił do stylu jakim charakteryzował się debiut. Mamy mianowicie dobrze znane sample hip-hopowe beaty bas, które rozbudzają nadzieje na powrót do formy, ale z nadejściem kolejnych utworów zostają one boleśnie zniszczone. Shadow zaczął eksperymentować z gitarami, co niestety nie wychodzi najkorzystniej i nie da się ukryć, że nie powinien nigdy wychodzić poza ramy stylistyczne debiutu, w których to klimatach czuł się jak ryba w wodzie. 

Pomimo wcześniejszych zapowiedzi o powrocie do estetyki z debiutu okazało się, że artysta chciał nagrać energiczny krążek 'dający kopa'. Niestety zamiast tego dostaliśmy nudny materiał z zaledwie kilkoma ciekawymi fragmentami. Weźmy przykładowo na warsztat singiel I Gotta Rock, który już od maja wisiał w sieci. Utwór ten mogę opisać jako kolos na glinianych nogach. Mamy fajne zabawy beatu, który przenika z lewego kanału do prawego, po czym wchodzi 'monstrumentalny' riff, nie dość, że wprowadzający w zażenowanie, to jeszcze po dwóch minutach zaczynający doprowadzać do szewskiej pasji, a chyba nie o to naszemu bohaterowi chodziło. 

Jedynymi pozytywnie wyróżniającymi się utworami pozostają lekko przerażające Give Me Back the Nights oraz całkiem niezła ballada Not so (Sad and Lonley). Co gorsza, najlepszy kawałek z sesji nagraniowej czyli def surround Us w ogóle nie załapał się na płytę. 

Shadow twierdził w wywiadach, ze nowy album trzyma poziom Endtroducing…, ale trudno w tym aspekcie się z nim zgodzić. Co prawda jest lepiej niż na fatalnym the Outsider, ale daleko jeszcze muzykowi do wysokiego poziomu debiutu. Być może Shadow wrócił na dobrą drogę, ale proszę, aby następna płyta utrzymywała się w klimatach debiutu nie tylko w teorii.

Tomasz Ciesiółka

Currently there is "1 comment" on this Article:

  1. Warningcall pisze:

    E tam, to porządny album jest! Eklektyczny, ale mimo wszystko spójny, a przede wszystkim ciekawy. "Def Surround Us" jest zawarte w ścieżkach bonusowych – warto posiadać wersję de luxe ;P A drugiego "Endtroducing…" nigdy nie będzie, monsieur Davis mówi o tym po pięć tysięcy razy w każdym wywiadzie, więc porzućcie wszelkie nadzieje.

Comment on this Article:







facebook


Słuchamy

Komentarze

  • Hedoco:   Z przyjemnością informuję, że sklep Hed...
  • Polly: kocham Blur...
  • Sebastian Brzózka: Oczywiście, ale co dokładnie nie odpowiada jeżeli chodzi o p...
  • fd: Czy moglibyście coś zrobić z tym pieprzonym tłem i multum ni...
  • Polly: ...

Reklama

Reklama